ROK 2012/2013
Kolejny raz grupa znajomich i przyjaciów wybrała się w polskie piękne góry, tym razem –Kościelisko.
Jeden z lepszych wypadów- zdecydowanie. Trochę czasu mi zajęło, przypomnienie co robiliśmy poszczególnego dnia i mam nadzieję, że zbyt dużo nie pokręciłam :). Swoja drogą to świetna zabawa przypominać sobie tak genialne chwile. I jak na koniec postu zawsze dodaje co zmieniłabym w każdym z wypadów- ten był idealny.


Po przyjeździe do Kościeliska- rozlokowaliśmy się po pokojach w domku, który wynajęliśmy z własną salą. Pojechaliśmy w grupie 16 osób z czego 12 to bliska paczka.
Po śniadaniu udaliśmy się do doliny kościeliska- pogoda nam bardzo sprzyjała. Humory również- jak zawsze. Ciepło ubrani wyruszyliśmy wzdłuż wąwozu. Kanapki w plecaku. Parę godzin spędziliśmy wałęsając się między górskimi strumieniami, jaskiniami, jeziorkami idąc odpowiednimi trasami.






Zmęczeni i usatysfakcjonowani wróciliśmy do domku, wykąpaliśmy się,  przyszykowaliśmy i uderzyliśmy w Zakopane, a co!
Chodziliśmy od knajpy do knajpy ale dla dziesięcioosobowej grupy nie tak łatwo o stolik dzień przed sylwestrem ;-) W końcu zjedliśmy coś – z tego co pamiętam cokolwiek i idąc wzdłuż Krupówek zobaczyliśmy muzykę na żywo w jednej z knajp. Weszliśmy i jeszcze w kurtkach zaczęliśmy tańczyć, po chwili odwiesiliśmy kurtki, znalazł się nawet kawałek stolika, piliśmy i bawiliśmy się do późna w nocy. Dostałam nawet różyczkę w drodze na taksówkę od mojego chłopaka i wróciliśmy do domku. Nazajutrz część dogorywała, spacerowała  wokół. Podzieliliśmy się.  My 6 osobową grupą pojechaliśmy na ostatnie zakupy przed imprezą i wjechaliśmy na Gubałówkę.


 Po tym sylwestrze dodano do słownika naszej paczki parę nowych określeń, jak: „jeszcze jeden i idziemy tańczyć”, a kolejne 2 piosenki już nigdy w naszym towarzystwie nie zostały zatańczone w zwykły sposób („Mój jest ten kawałek podłogi”, „Czarne oczy”
Niestety mój chłopak nie miał zbytnio humoru i czuł się kiepsko, pomyślałam, że pewnie to od wczorajszej imprezy. Jednak okazało się o północy, że to strach przed oświadczynami :-)



Po tym wypadzie byliśmy już narzeczeństwem a mojemu, już, narzeczonemu przeszedł ból brzucha.

Pierwszego stycznia 2013 roku wróciliśmy do rzeczywistości


Lokalizacja




Some text